Twin Peaks, I love you but you’re bringing me down

3
10 października 2014 o 18:27  •  Film, Książka, Top  •   •  3 odpowiedzi

W poniedziałek rozeszła się sensacyjna informacja. Guma, którą lubię, wraca do mody, czyli będzie trzeci sezon „Twin Peaks”. Na początku ucieszyłam się jak dziecko, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej się boję. Bo co z tego, że na Allegro można kupić nawet Turbo sprzed 20 lat? Fajnie jest położyć taki gadżet gdzieś na półce, ale nikt nie miałby ochoty raczej wkładać tego starego kapcia do ust.

Moja przygoda z „Twin Peaks” zaczęła się w liceum z zupełnie innej strony, niż zaplanował to Lynch. W szklonej bibliotece trafiłam przypadkiem na „Sekretny dziennik Laury Palmer” napisany przez Jennifer, córkę reżysera. A że taki tytuł jest dla nastolatki jak neony Las Vegas w pustynnej Nevadzie, książka błyskawicznie powędrowała na moją kartę.

Dziennik to spin-off serialu. Został wydany zaraz po emisji pierwszego sezonu, w którym Dale odnajduje pamiętnik w rzeczach Laury. Widzowie, którzy na bieżąco oglądali serial od początku, pognali do księgarni, aby dowiedzieć się czegoś więcej o prowadzącej podwójne życie dziewczynie. Dzięki temu książka szybko trafiła na listy bestsellerów. Choć była pełna wskazówek co do tożsamości Boba, nie ujawniała jej wprost – to było zadanie dla drugiego sezonu serialu.

laura

Tak, książka o takiej okładce przykuła moją uwagę.

Frost i Lynch idealnie rozegrali to marketingowo. Nie do końca jestem jednak przekonana, że obsadzenie Jennifer w roli autora było dobrym pomysłem. Duet wyszedł z założenia, że dziennik będzie bardziej wiarygodny, jeżeli napisze go młoda kobieta. Jennifer miała wówczas 22 lata i rzeczywiście, świetnie poradziła sobie z oddaniem realizmu pamiętnika dziewczynki, która zaczyna go pisać w wieku 12 lat, a kończy tuż przed śmiercią. Problem polega jednak na tym, że nikt nie ma ochoty czytać hiper-rzeczywistego pamiętnika napisanego stylem przeciętnej nastolatki – pełnym banałów, kolokwializmów i rozważań na temat pierwszego okresu. Jennifer pokazała, że doskonale pamięta, jak to jest być nastoletnią dziewczyną, ale nie do końca poradziła sobie z rolą młodej pisarki.

Dziennik w pewnym momencie się urywa. „Twin Peaks” jest na tyle obecne w popkulturze, że wiedziałam już, że to o dziwo nie efekt wyczerpania pomysłów u Jennifer, a po prostu śmierć Laury. Postanowiłam sięgnąć po serial, żeby przekonać się, kto zabił tę głupiutką, infantylną dziewczynę.

Zakochałam się błyskawicznie. Okazało się, że najsłabszy element książki, czyli sama bohaterka, pojawia się od początku jedynie w formie zwłok. Jest za to całe mnóstwo wszystkiego, czego brakuje książce.

628x471

Przede wszystkim samo Twin Peaks, które jest właściwie głównym bohaterem serii. Twin Peaks w połączeniu z „Miasteczkiem Salem”, które czytałam w tym okresie, sprawiło, że rozkochałam się w małomiasteczkowym klimacie. Miejscach, gdzie wszyscy znają swoje imiona. W barze dostaniesz domowe jedzenie, najlepszą kawę i pyszny placek z wiśniami. Zza okna hotelu możesz zobaczyć wodospad i morze drzew. To idealna sceneria, żeby dobrze poznać bohaterów. Stają się trochę jak nasi sąsiedzi: w świetle dziennym wymieniamy z nimi uprzejme uwagi, ale wieczorem podglądamy ukradkiem sceny wyciekające zza rozchylonych firanek w oknie.

twin_peaks-rolling_stone-october_1990-scanned_by_kroqjock-hq_-1

A jest co podglądać, bo kobiety z Twin Peaks są spektakularne. Jest aspirująca femme fatale, zwijająca ogonek od wisienki językiem, czyli Audrey. Jest Shelly ze swoim fatalnym gustem do mężczyzn. W końcu – jest waniliowa Donna. Wszystkie młode i soczyste, ze szminką na ustach i brwiami pociągniętymi ciemną kredką. To właśnie one są przekleństwem kolejnego sezonu serialu. Co to dużo mówić – dziwnie się zestarzały.

Mój obraz seksownej Audrey tańczącej do hipnotycznego utworu Badalamenti’ego doszczętnie zepsuła rola Sherilyn Fenn w „Przyjaciołach”. Gra tam epizod dziewczyny bez nogi, której Joey wrzucił protezę do kominka. Wygląda trochę jak typowa gospodyni domowa – dość ładna i zadbana, ale bez odrobiny dawnego magnetyzmu.

Lara Flynn Boyle ostatnio wyglądała w miarę dobrze w „Facetach w czerni II”, choć trzeba przyznać, że już wtedy jej twarz była podejrzanie napięta. Od czasu roli, za którą zresztą dostała nominację do Złotej Maliny, ilość botoksu w jej twarzy rośnie wykładniczo, sugerując, że na starość Lara podzieli los Donatelli Versace.

Madchen Amick chyba najbardziej z tej trójki przypomina siebie z dawnych lat, ale jej kariera jest tak samo marna jak w przypadku pozostałej dwójki. Bo nie oszukujmy się, one nawet w młodości nie były spektakularnymi aktorkami. Ale jak wyglądały!

Swój udział w trzecim sezonie serialu potwierdził już Kyle MacLachan, któremu zresztą przyda się rehabilitacja po roli kardiologa z problemami z erekcją w „Seksie w wielkim mieście”. Uwielbiam MacLachana w roli Coopera, ale nie wyobrażam sobie, kto razem z nim mógłby pociągnąć ten serial. Bo przecież nie emerytowane seks bomby. Lynch musi sobie zdawać z tego sprawę, więc zamiast geriatrycznego koszmaru pewnie zaserwuje nam zupełnie nowych bohaterów. I tu należy postawić pytanie, ile właściwie zostanie z pierwotnego pomysłu.

Pozostaje mi zaufać Lynchowi, że jeżeli już w ’91 zapowiedział, że spotkamy się ponownie za 25 lat, od samego początku miał pomysł na trzeci sezon. Mam nadzieję, że przemyci do niego wszystkie piękne motywy z dawnej produkcji. „Invitation to love”, które zawsze bardzo subtelnie korespondowało z aktualnymi serialowymi wydarzeniami. Muzykę Badalamentiego wprowadzającą senny i niepokojący nastrój. Cały kosmos symboliki – sowy, niebieskie róże, ogień i wodę, trzecie oko, dwie strony natury i masę innych. A przede wszystkim pyszny placek z wiśniami i fantastyczną kawę.

9203_803b

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.5/10 (2 votes cast)
Twin Peaks, I love you but you're bringing me down, 9.5 out of 10 based on 2 ratings
  • serialova

    Trzymam kciuki za powodzenie tego projektu. Może się uda odświeżyć temat tak samo jak „Fargo” w przypadku serialu?

    • http://popfiction.pl/ Ola Gołąb

      Problem polega na tym, że nowe „Fargo” to remake, a z tego co udało mi się dowiedzieć wynika, że w przypadku „Twin Peaks” chodzi o kontynuację. Oczywiście też trzymam kciuki. 😉

      • giant

        Serial „Fargo” to nie remake filmu… w pewnym sensie jest jego sequelem, choć też nie do końca, ciężko zakwalifikować :) Ale problem nie polega na tym.

        Co do Twin Peaks. Pasuje oddzielić kwestię kontynuacji historii serii (nawet przyjmując założenie, że Lynch i Frost już 25 lat temu wiedzieli, co chcą pokazać widzom w 2016 roku) od oceny szans odtworzenia klimatu serialu takiego jakiego znamy. Co do nowej historii do opowiedzenia – się zobaczy, nie powinno być tragedii. Inna sprawa to klimat. Ola ma rację, konsumpcja gumy Turbo sprzed 20 lat nie jest najlepszym pomysłem. Mam nadzieję, że twórcy zdają sobie z tego sprawę (inaczej wyjdzie z tego parodia). My na pewno powinniśmy (tak będzie po prostu będzie lepiej) odpuścić sobie porównania do obrazu sprzed 25 lat, bo to nie był tylko serial, to był kamień milowy telewizji tamtych czasów. Dlatego nie zgodzę się z tym, by konieczne było „przemycanie” dawnych motywów do nowej produkcji, to może zaszkodzić. Czekam na coś nowego. Oczekiwania fanów na pewno są ogromne i jestem ciekawy jak duet Lynch i Frost sobie z tym poradzi.

        Natomiast, o wiele większy problem niż uroda Fenn czy Flynn-Boyle, to chociażby brak już na tym świecie odtwórcy Boba (lista nieobecnych z tego powodu jest niestety dłuższa).

        No nic, czekamy :)

        http://www.dailymotion.com/video/x7o2ca_twin-peaks-parody-by-saturday-night_fun