Trip po grzybach

2
14 października 2014 o 21:33  •  Styl i design, Top  •   •  2 odpowiedzi

Kiedy dwa lata temu zauważyłam biały nalot na futerale od aparatu, wpadłam w panikę. Nie byłam pewna, czy to zwykły kurz czy pleśń, więc wolałam chuchać na zimne – futerał wylądował w pralce nastawionej na maksymalną temperaturę. Dziś już wiem, że byłam głupia. I wcale nie dlatego, że pokrowiec z brązowego zrobił się świńsko różowy. Okazuje się, że można było na tym ugrać całkiem niezłą sztukę.

O wiele więcej rozumu miał Seung-Hwan Oh, który pleśń i bakterie wykorzystał do „zniszczenia” swoich fotografii. Według oficjalej historii stojącej za projektem „Impermanence”, Oh poruszony informacją o tym, że zabytkowe klisze zagrożone są inwazją grzybów, postanowił przedstawić w swoich pracach nieuniknioną degenerację rzeczy. Ja myślę, że to bzdura. Grzyby żrące kliszę to bardzo elegancka metafora odjazdu po halucynach – wystarczy spojrzeć na finalny efekt.

Jak powszechnie wiadomo, nie każdy trip wychodzi dobrze, dlatego trzeba próbować do skutku. Podobnie jest u Oh – jego projekt wymagał wielu powtórzeń. Koreańczyk najpierw robi zdjęcia, a następnie umieszcza je w swojej wilgotnej pracowni. Dobrze, że rzecz nie dzieje się w Polsce, bo ktoś od razu doniósłby do PIPu, albo co tam – od razu do sanepidu – i cały projekt trzeba by było przenieść do lasu jak w „Hannibalu”. Pleśnie żywią się zdjęciami kilka miesięcy, a efekt ich uczty to surrealistyczne plamy koloru. Tylko jedno na około 500 zdjęć zadowala artystę, więc jego kolekcja liczy kilkanaście prac. Zbiór robi jednak niesamowite wrażenie.

1

 

2

 

3

 

4

 

5

 

6

 

7

 

8

 

9

 

12

 

Zdjęcia pochodzą z: http://www.seunghwan-oh.com/

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.5/10 (2 votes cast)
Trip po grzybach, 8.5 out of 10 based on 2 ratings
  • http://slawomirgrochowski.pl/ Sławek Grochowski

    Koncepcja ciekawa ale efekt nie powala. Można by to nazwać „Grzyby na zdjęciach” w znaczeniu podobnym jak „Ludzie na grzybach” że tripują na nich. Btw. mnie zawsze bawi zwrot dość często używany „emocje jak na grzybach” kiedy piszący chcę przekażać, że cholerna nuda. Dla mnie to dość dwuznacznie, a nawet piekielnie dwuznaczne :p

    • http://popfiction.pl/ Ola Gołąb

      Dla mnie efekt wizualny jest przyjemny, ale widzę w tym przede wszystkim właśnie sztukę konceptualną. Doceniam po prostu ten pomysł. Nie sądziłam, że ze zwykłej pleśni można zrobić coś więcej niż syf w starej kamienicy.