Republika żenady

0
23 kwietnia 2015 o 23:10  •  Styl i design, Top  •   •  0 odpowiedzi

Nowa kampania reklamowa firmy Roleski dzieli środowisko marketingowców na pół: jedni są zachwyceni odwagą twórców, inni ubolewają nad brakiem konsekwencji i rebrandingu na opakowaniach. Ja, jako zwykły zjadacz keczupu, mam „ciarkami żenady”.

Na początku miałam wrażenie, że 30-sekundowy spot reklamujący dodatki do kiełbasy czy kaszanki, to zwykły pastisz, bo przecież żadna firma, która nie sprzedaje kapeluszy na wyścigi konne Royal Ascot, nie mogłaby zrobić tak pokręconej reklamy na poważnie. Postaci przypominające mieszkańców Stolicy Panam, w tle utwór na bazie etiudy Chopina i facet z akcentem uzyskanym klasyczną metodą z „Misia” – na kluski w polikach. Bardzo się pomyliłam – ta kampania nie tylko została opracowana z powagą, ale fantazja twórców nagrodzono pewnie sporym przelewem, bo budżet całej kampanii wyniósł 5,5 mln złotych.

Zawsze przy okazji spektakularnie złych lub nietrafionych reklam zastanawiam się, jak to się stało, że klient po prezentacji stwierdził, że to bierze. Tutaj sytuacja jednak szybko się klaruje, bo twórcą kampanii jest znany na całym świecie Oliviero Toscani – fotograf przez lata współpracujący między innymi z Benettonem.

sklejka

Gdyby Effie Trinket wiedziała, że swoim strojem reklamuje musztardę, nosiłaby dresy z Lidla.

Wyobrażam sobie, że klient jest cały w skowronkach, że udało mu się zaangażować taką sławę do reklamowania sosu chrzanowego. Potem przychodzi taki Toscani, pokazuje swoją wizję i co ma powiedzieć Polak? Że się nie podoba? Że nie pasuje do kiełbasy? Przecież wyjdzie na artystyczne bezguście, które nie potrafi docenić nagradzanego fotografa.

To trochę przypomina mi eksperyment, w którym tanie printy z IKEI powieszono w galerii sztuki i pytano o zdanie poważanych krytyków. Niejednokrotnie wyceniali obraz na kilkaset tysięcy, nie wiedząc, że jego rzeczywista wartość w sklepie jest porównywalna do kwoty, za którą w tym samym miejscu można zjeść klopsiki z sosem żurawinowym. Ale przecież jak wisi w galerii i pytają o zdanie, a nic nie wiesz, to warto kiwać głową.

Warstwa muzyczna spotu jest zaskakująco zła. To ciekawe, że ktoś reklamując firmę, która swoją nazwę zawdzięcza polskobrzmiącemu nazwisku właściciela, wpada na pomysł wciśnięcia akcentu Cześka Mozila. Jestem natomiast pod ogromnym wrażeniem prac Włocha. Postaci wyglądają bajecznie, a zdjęcia są dopracowane w każdym szczególe. Szkoda tylko, że na stronie firmy każda z nich jest podpisana jakimś kosmicznym frazesem w stylu „Albert Pieprzny, Hrabia Czerwonych Sosów, Senator Republiki, Minister Edukacji Podniebienia”. Nie zmienia to faktu, że już zawsze, gdy będę jeść nóżki w galarecie z chrzanem od Roleskiego, będę się czuła niezręcznie dystyngowana.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
Republika żenady, 10.0 out of 10 based on 2 ratings