„Hobbit: Pustkowie Smauga” – marchewka, dziecięce bazgroły i mopsy

0
30 grudnia 2013 o 23:27  •  Film  •   •  0 odpowiedzi

Obiecywałam sobie, że na drugą część „Hobbita” nie pójdę. Rozlazła, nudna fabuła i nadmierna ilość klatek skutecznie mnie zniechęciły za pierwszym razem. Szybko się okazało, że jednak nie mam silnej woli i na „Pustkowie Smauga” nawet nie trzeba mnie było specjalnie namawiać – w kinie byłam już na przedpremierze.

Jest coś niesamowicie „cool” w filmowcach, którzy mrugają do widza okiem i występują we własnych produkcjach w małych rólkach. Mistrzem takich smaczków jest Quentin Tarantino, który nawet w jednominutowej roli zdąży powiedzieć coś, co zwali mnie z nóg. Peter Jackson w scenie otwierającej „Pustkowie Smauga” zdążył jedynie ugryźć nieobraną marchew, ale to wystarczyło, żeby mnie zwieść. Taki męski, taki wyluzowany, je nieobraną marchew, wow – pomyślałam.

Początek wydał mi się więc intrygujący. A potem benc! W następnej scenie Gandalf pokazuje Thorinowi jakiś zwitek, mówiąc szalenie poważnym tonem „To czarna mowa Mordoru”. A na zwitku kilka grubych czarnych krech, które wyglądają jakby namalował je przedszkolak – całkiem niepoważne i ani trochę strasznie. To było jak kubeł zimnej wody i znak ostrzegawczy: „Będzie patetycznie jak zawsze”. Nic się nie pomyliłam.

Nie będę rozpisywać się nad niezgodnością filmu z fabułą książki. To oczywiste, że jeżeli chcesz rozwałkować już i tak cienką książkę na tak duży placek, w cieście pojawią się spore dziury, które trzeba czymś zapełnić. Przeczytałam gdzieś, że film Jacksona ma się do książki Tolkiena tak jak „Żywot Briana” do Nowego Testamentu. To genialne stwierdzenie, z którym absolutnie się zgadzam. Nie mam tu nic więcej do dodania.

Ten film trudno jest oceniać jako samodzielną całość. Jest wycięty z fabuły w bardzo denerwujący sposób – jeżeli nie widziałeś pierwszej części, połapiesz się o co chodzi gdzieś w jednej trzeciej, a akcja ucina się w takim momencie, że zostawia cię z totalnym poczuciem niedosytu. Zupełnie inaczej niż w LOTR, gdzie każdą część można spokojnie obejrzeć oddzielnie i nie budzi to żadnego zgrzytu.

Najlepszą rzeczą w nowym Hobbicie jest jego tło, czyli Śródziemie. Peter Jackson po raz kolejny udowadnia, że fantastycznie potrafi oddać klimat świata stworzonego przez Tolkiena. Dźwięk i obraz są dopracowane w każdym szczególe, co najwidoczniej ucieleśnia się w samym Smaugu. To absolutne przeciwieństwo kreatury z filmowego „Wiedźmina”. Smaug nie tylko wygląda przerażające, ale ma również głęboki głos i szalone oczy Benedicta Cumberbatcha.

Wizualnie zawiodły mnie tylko dwie rzeczy: Arcyklejnot, który świeci się bardziej niż choinka Kardashianów, przez co wygląda naprawdę tandetnie, i… Legolas. Nie jestem pewna, co zmieniło się w twarzy Blooma, ale aktor w każdej scenie wygląda jak Ken borykający się z ciężką niestrawnością.

Zupełnie inną sprawą są spektakularnie przesadzone sceny walki. Legolas skaczący po głowach krasnoludów i turlająca się beczka śmierci wzbudzają śmiech raczej tylko u najmłodszej widowni.

Bardzo dobrze oddanym aspektem filmu jest chciwość i wyższość, która u każdego władcy przejawia się w nieco inny sposób. Thorin chce Arcyklejnotu, Smaug uwielbienia, król Miasta na Jeziorze władzy, a Thranduil świętego spokoju. I oczywiście wszyscy chcą wisienki na torcie, czyli olbrzymiego bogactwa. Sposób w jaki bohaterów niszczą ich własne żądze, to moim zdaniem najbardziej rzeczywisty i ciekawy motyw „Pustkowia”, dzięki któremu zamiast płaskich marionetek dostaliśmy kilka ciekawych kreacji.

„Hobbit: Pustkowie Smauga” mnie nie zawiódł i dał mi dokładnie to, czego się spodziewałam: ładny obrazek, dużo akcji i podróż w fantastyczne miejsce. I jeden bonus, którego w ogóle się nie spodziewałam: mopsy. Kto by pomyślał, że chodzące na Allegro po kilka tysięcy szczeniaki, wałęsają się luzem po Mieście nad Jeziorem. Gdy Liroy był ostatnio u Wojewódzkiego, opowiadał, że w młodości kradł osiedlowe psy, by je potem sprzedać i nieco dorobić. W Śródziemiu by się obłowił.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.0/10 (5 votes cast)
"Hobbit: Pustkowie Smauga" – marchewka, dziecięce bazgroły i mopsy, 9.0 out of 10 based on 5 ratings