Dawca krzyku

6
17 marca 2014 o 16:15  •  Film, Muzyka, Top  •   •  6 odpowiedzi

Chociaż wystąpił w ponad 280 filmach, nie miał z tego ani dolara. Sheb został wykorzystany bardziej niż Marsellus Wallace.

Kojarzycie stockowe fotografie, które do znudzenia są maglowane w tanich reklamach i czasopismach? Uścisk ręki na biznesowym spotkaniu, talerz wypolerowanych owoców czy zdjęcia z początków kariery Natalii Siwiec na opakowaniach środków higienicznych. Nie inaczej sprawa ma się z dźwiękami.

1249aa05b2ce2f9abda50c9e562b685445c064e9

Tak, to Natalia Siwiec.

Do filmów dodaje się nie tylko efekty specjalne czy fantastyczne krajobrazy, ale również dźwięki. W gruncie rzeczy mało jest w tej chwili nietkniętych i niepodrasowanych na wszelkie sposoby produkcji. I wcale nie chodzi o dźwięki towarzyszące eksplozjom, ale o zwykłe odgłosy, które wydają się proste do wygenerowania.

I rzeczywiście – tylko wydają się. Wbrew pozorom na planie filmowym wcale nie jest tak łatwo uzyskać realistycznie brzmiący okrzyk strachu czy obrzydzenia. A może inaczej – nie „realistyczny” a „przekonujący”. Bo większość aktorów nie ma problemów z wydaniem średnio spektakularnego jęku, jaki sama wyduszam z siebie, gdy z przerażeniem odkrywam, że tost już gotowy, a w lodówce nie ma ketchupu. Nie będę się oszukiwać – chcę być oszukiwana i w kinie szukam hiperrealizmu. Jak ktoś się drze, przez moje żyły ma płynąć ciekły azot. Jak mam ochotę na realistyczne dźwięki, idę na zakupy do Biedronki.

Tu zaczyna się historia Sheba Wooley. Amerykanin był aktorem i piosenkarzem. Może właśnie ze względu na jego wokalne zdolności w 1951 roku twórcy filmu „Distant Drums” poprosili go o dogranie kilku krzyków. Sheb „wyprodukował” ich prawdopodobnie sześć, a piąty z nich został użyty w scenie, w której żołnierz atakowany jest przez aligatora. W tym samymi filmie wykorzystano również ścieżkę czwartą i szóstą.

Dwa lata później dźwiękowiec Ben Burtt użył krzyku Sheba w filmie „The Charge at Feather River”. Słychać go w scenie, w której „Wilhelm” dostaje strzałą. Od tej pory jęk Sheba już zawsze będzie rozpoznawany jako „krzyk Wilhelma”. No hard feelings. Dalej poszło z górki.

Ścieżka nagrana w 1951 roku pojawiła się w ponad 280 filmach! I wcale nie chodzi tylko o jakieś niskobudżetowe produkcje, z początku kariery Petera Jacksona, które nie mogły zatrudnić zawodowego „krzykacza”. Mówimy o takich pozycjach jak „Gwiezdne wojny”, „Indiana Jones”, „Władca pierścieni” czy „Toy Story”.

Od lat 70. twórcy  wykorzystują krzyk Wilhelma raczej jako wewnętrzny żart. Tarantino wrzuca go do niemal każdego filmu, a w „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” Spielberg postanowił użyć w scenie, w której… mężczyznę atakuje aligator.

Sheb Wooley zmarł we wrześniu ubiegłego roku. Po śmierci męża Linda nabawiła się przedziwnej fobii. Kobieta nie może oglądać filmów. Po prostu. Krzyk jej męża jest w tak wielu produkcjach, że może natrafić na niego praktycznie wszędzie. CANAL+ przyszedł jej z pomocą i stworzył wyjątkowy projekt, w którym możesz podarować swój krzyk. Do zyskania jest wiele – możesz stać się kolejnym anonimowym dawcą niewymienianym w napisach końcowych.


 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.5/10 (13 votes cast)
Dawca krzyku, 9.5 out of 10 based on 13 ratings
  • jojo

    Dobra dobra, a jak się nazywa krzyk, czy raczej ryk wykorzystywany praktycznie w każdym filmie akcji podczas sceny spadania?

    • http://popfiction.pl/ Ola Gołąb

      Howie scream 😉

      • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

        Wilhelm Scream, to raczej Wilhelm Scream.

    • http://popfiction.pl/ Ola Gołąb

      Howie scream. :)

  • http://slawomirgrochowski.pl/ Sławek Grochowski

    Mega ciekawe!