Bondage, strzały i zupa z fasoli – historia „Egzorcysty”

2
26 grudnia 2013 o 14:34  •  Film  •   •  2 odpowiedzi

„Egzorcysta” to dla mnie szczególny film. Obejrzany za wcześnie, do tej pory wzbudza we mnie dziecięce przerażenie, chociaż widziałam naprawdę dużo gorsze rzeczy na ekranie. To nie tylko kawał świetnego kina – „Egzorcystę” tworzono w niezwykły sposób. Była to złota era kinematografii, której metody dzisiaj wydają się co najmniej drastyczne: aktorzy pili na planie, padały na nim strzały, a żaden producent nie mógł poszczycić się hasłem „w trakcie kręcenia nie ucierpiały zwierzęta”. Oto kilka smaczków na temat najgłośniejszego horroru w historii.

Zbanowany trailer

W tamtym tygodniu głośno było o wpadce jednego z amerykańskich kin, które wyświetliło przed seansem dla dzieci pełny trailer „Nimfomanki” von Triera. Trzeba przyznać, że zapowiedź nowego filmu Duńczyka jest rzeczywiście wyjątkowo ostra, ale podejrzewam, że oprócz totalnego zażenowania spowodowanego oglądaniem scen seksu razem ze szkolnymi opiekunkami, nie wywołała u dzieci większej traumy.

Zupełnie inaczej było z pierwszym trailerem „Egzorcysty”, który bardzo szybko wycofano z dystrybucji. Migające na przemian czarno białe wizerunki opętanej Regan i Pazuzu przyprawiły kilku widzów o atak epilepsji. Jeżeli jesteście wrażliwi na migające obrazy, nie oglądajcie poniższego trailera.

Kochamy się bać

Pomimo fali krytyki, głosów pełnych lęku i obrzydzenia, które pojawiały się jeszcze przed premierą „Egzorcysty”, gdy film w końcu trafił do kin, w kolejkach do kasy ustawiły się tłumy. To banał, ale wszyscy jesteśmy trochę masochistami i po prostu lubimy katować się rzeczami, na które nie możemy patrzeć. Poza tym kontrowersje to najlepsza reklama.

Film robił na widzach jednak tak skrajnie silne wrażenie, że do biletu na „Egorcystę” szybko zaczęto dodawać… papierowe torby. Paradoksalnie, ludzi wcale nie brzydziły najbardziej ekstremalne sceny z demonem w roli głównej, a szczegółowe badania medyczne, którym poddano Regan w szpitalu. Jestem ciekawa, jak ówczesna publiczność zareagowałaby, gdyby puszczono im jeden z odcinków chirurgicznej tvnowskiej masakry „Życie bez wstydu”.

Oscar za bondage

„Egzorcysta” błyskawicznie zyskał oszałamiającą popularność i dopiero „Szczęki” przebiły jego sukces kasowy. Film zyskał również uznanie Akademii i był nominowany do Oscara aż w 10 kategoriach, w tym jako pierwszy horror w historii do statuetki za najlepszy film.

Ostatecznie zdobył nagrody za najlepszy scenariusz adaptowany i dźwięk. To były czasy, gdy Oscary jeszcze coś znaczyły i statuetki były absolutnie zasłużone. Dźwięk w horrorze jest dopracowany w każdym szczególe.

W pierwotnym zamyśle ochrypnięty głos demona mówiącego ustami Regan miał zostać uzyskany przez obróbkę. Dźwiękowiec spędził kilkadziesiąt godzin nad tym zadaniem, ale to nie zadowoliło Friedkina. Wtedy wpadł na pomysł, by głos podłożyła Mercedes McCambridge. Aktorka przed nagraniami wypalała paczkę fajek i płukała struny głosowe mocnym alkoholem. To jednak wciąż nie wystarczało Friedkinowi. Ostatecznie kazał przywiązać Mercedes pasami do krzesła i wyrywać się w czasie mówienia, by uzyskać bardziej dramatyczny efekt. To było to. Aktorka przypłaciła tę rolę potężnymi siniakami.

To jednak nie wszystko. Dźwięk, który słyszymy, gdy demon opuszcza ciało Regan, to odgłosy świń, które kwiczą w czasie… prowadzenia na rzeź.

Reżyseria ekstremalna

Nie tylko McCambridge ucierpiała w trakcie realizacji projektu. Friedkin nie miał litości dla aktorów. Zarówno Ellen Burstyn, jak i Linda Blair, nagrywały wiele scen w ukrytych pod ubraniem uprzężach, które w odpowiednim momencie powodowały efekt „rzucania” ich ciałami. Innym razem reżyser strzelił z pistoletu nieopodal twarzy Millera, by kamera uchwyciła rzeczywisty szok na jego twarzy. Polewanie Very Miles lodowatą wodą w słynnej prysznicowej scenie z „Psychozy” wydaje się przy tym dziecinną zabawą.

Efekty niespecjalne

Dzisiaj kręcenie filmów to bułka z masłem. Potrzebujesz Nazgula, gigantycznego mecha albo zderzenia dwóch wymiarów? Zatrudniasz dobrego grafika. Kiedyś wszystkie sekwencje filmu trzeba było po prostu nakręcić, a ekipa często głowiła się kilka dni, jak sprytnie oszukać widza.

Żeby uzyskać efekt trzęsącego się pomieszczenia, pokój Regan zbudowano w studiu w całości na pneumatycznych podnośnika i po prostu nim potrząsano. Do nakręcenia scen z podnoszącym się łóżkiem użyto w rzeczywistości trzech różnych łóżek, bo technicy nie zdołali stworzyć jednej konstrukcji, która zapewniałaby wszystkie efekty, o które prosił Friedkin. Gdy demon wymiotował na księdza, użyto wiadra zupy fasolowej z puszki.

W pokoju Regan miał panować przenikliwy mróz – stąd obłoczki pary, które często pojawiają się wokół ust aktorów. Dziś tego typu efekt to końcowe muśnięcie – tak jak w „Grawitacji”, gdy Stone siedzi w Soyuzie. Wtedy nie było takiej technologii, więc reżyser nie miał skrupułów – na planie często panowała temperatura -30 stopni. Tak się kiedyś robiło dobre kino.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (4 votes cast)
Bondage, strzały i zupa z fasoli - historia "Egzorcysty", 10.0 out of 10 based on 4 ratings
  • bonzai

    Bardzo fajny artykuł!

    • http://popfiction.pl/ Ola Gołąb

      Dzięki :)